Jak kierować zespołem, w którym wyrosłam?

Jak kierować zespołem, w którym wyrosłam?

Trudne początki

Do dziś pamiętam ten paraliżujący strach o to jak sobie poradzę kierując TYM zespołem. W końcu wszyscy razem zaczynaliśmy pracę, dodatkowo to, co mnie blokowało to fakt, że byłam w tej grupie najmłodsza. Nie miałam bladego pojęcia o kierowaniu ludźmi.
Chwilę wcześniej chciałam przecież zrezygnować (byłam przekonana, że nie pokonam blokady językowej). A jednak wtedy udało mi się, pokonałam własne lęki, głównie dzięki wsparciu zespołu.

Gdy otrzymałam propozycję objęcia stanowiska kierownika zespołu, wahałam się.
Zastanawiałam się jak kierować zespołem, w którym wyrosłam?
W mojej głowie krążyło milion myśli : czy sobie poradzę – choć w tej kwestii intuicja podpowiadała mi, że dam radę. Bardziej martwiło mnie to, co powiedzą moi koledzy i koleżanki. Przyznam, że z niektórym byłam już bardzo zżyta, wręcz zaprzyjaźniona. Czy będę umiała stawiać granice w pracy, delegować zadania??

Decyzje, decyzje, decyzje

Zdecydowałam się. Decyzja nie była prosta. Ostatecznie podjęłam ją po rozmowach z moim zespołem, z kierownikami i osobami decyzyjnymi. Dali mi poczuć, że wierzą, że sobie poradzę.
Od początku wykazywałam się proaktywnością, chęcią niesienia pomocy innym, zainteresowaniem tym co się w firmie dzieje (po co i dlaczego) – bynajmniej nie z wścibskości, ale ze szczerej troski o losy naszego zespołu i firmy.

Ta postawa została zauważona i doceniona w formie awansu. Swoimi obawami, ale i szczęściem dzieliłam się z zespołem, a oni mnie wspierali (no może nie wszyscy, ale generalnie nie czułam zazdrości i wrogości z ich strony).
Nie powiem Ci, że ciągle trwała idylla, że nie miałam ciężkich momentów, że nigdy nie chciałam zrezygnować…

Pierwsze chwile

Na przestrzeni pierwszych kilku lat bywało różnie, nie zawsze kolorowo. Zwłaszcza gdy uczyłam się kierować zespołem (metodą prób i błędów), delegować zadania, stawiać granice, żegnałam niektóre osoby… ale były też wspaniałe momenty poznawania nowych osób, nowe przyjaźnie, stały rozwój, nowe projekty. Nie żałuję żadnych z nich.

Ciężkie momenty dawały do myślenia, lecz patrząc z perspektywy czasu, nie wstydzę się niczego, za każdym razem postępowałem zgodnie z moimi wartościami i sumieniem. Fakt, początkowo reagowałam bardzo emocjonalnie, jednak z czasem nauczyłam się nad tym panować (lub panować nad tym na co mam wpływ :))

Własna ścieżka

Od początku obrałam własną drogę kierowania zespołem, mam wrażenie, że byłam bardziej partnerem niż kierownikiem.
Początkowo, delegując zadania, tłumaczyłam się dlaczego i po co to robię. Momentami było mi wręcz głupio, że koleżance lub koledze zlecam część swojego zadania. Z czasem jednak zrozumiałam, że delegowanie jest czymś normalnym. Na swoim przykładzie odkryłam, że poprzez delegowanie można docenić lub rozwijać umiejętności współpracowników.
Pamiętam, że tylko jeden raz zdarzyło mi się usłyszeć odmowę wykonania zadania, i wbrew sobie i swoim zasadom, skorzystałam z wyrażenia POLECENIE SŁUŻBOWE.
Źle się z tym czułam i postanowiłam więcej do tego nie dopuścić. I tak się stało.

Znajomości, przyjaźnie

Jak kierować zespołem, w którym wyrosłam? Odpowiedź jest prosta. Podstawą dobrego, zgranego zespołu są relacje oraz znajomość swoich współpracowników. Stając się liderem lub kierownikiem w zespole, w którym się wyrastało mamy tą przewagę, że dobrze znamy słabe i mocne strony naszych kolegów i koleżanek, znamy mniej-więcej ich sytuację prywatną, ich historię.

To, że współpracowałam z osobami, z którymi łączyła mnie bliższa relacja niż z “obcymi osobami” sprawiło, że o wiele lepiej nam się pracowało. Wiedziałam, kto co lubi robić, co komu pasuje, ale znałam również słabe punkty, wiedziałam kto i nad czym powinien popracować. Ta wiedza była wzajemna, obopólna – mój zespół również znał moje słabe strony, i wiedział nad czym ja powinnam pracować. 🙂

Zgrany zespół, dobra atmosfera

To doświadczenie pozwoliło mi dostrzec jak ważne, dla zgranego zespołu oraz dla atmosfery pracy, są relacje. Dlatego, gdy rekrutowałam nowych pracowników, starałam się poznawać ich, również prywatnie. Sama również dzieliłam się z nimi informacjami na swój temat. Poznanie ich sytuacji rodzinnej lub prywatnej sprawiało, że współpracowaliśmy bardziej na stopie partnerskiej niż pracownik-przełożony. O takich relacjach zawsze marzyłam i myślę, że byłam im wierna. 🙂 Choć o to wypadałoby zapytać moich byłych współpracowników.

Gdy odchodzili było mi nieraz bardzo ciężko, lecz w pewnym momencie zrozumiałam, że ich rozwój i sukces to również mój sukces i podchodząc w ten sposób cieszyłam się z ich osiągnięć.

Zastanawiasz się jak kierować zespołem, w którym wyrosłaś(eś) ?

Działaj, staraj się, pokazuj, że można na Ciebie liczyć. Wspieraj współpracowników. Ale nie rób tego na pozór, to musi wypływać z Ciebie, to musi być szczere, a Ty musisz być w tym autentyczna(-y).

Początkowo sytuacja może wydać się dziwna, ale pracując jak wcześniej dasz radę i zdobędziesz zwolenników. Awansowałaś(-eś), bo zapracowałaś(-eś) na tą szansę. Pokaż wszystkim, że docenienie Ciebie w ten sposób było najlepszym rozwiązaniem.
Nie zapominaj o swoich kolegach i koleżankach, pamiętaj, że wśród nich jest wiele bardzo ambitnych osób, pokaż im, że dzięki Tobie będą mogli się rozwijać swoje umiejętności i kompetencje. Daj im szansę na rozwój,a tym samym na osiągnięcie sukcesu!

 


Zachęcam do komentowania. Doświadczenia nie zmienię, ale może spojrzę na ten temat z innej perspektywy 😉

Posted in kierowanie zespołem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *